Na wstępie: dziękuję za komentarze:) Najpierw odpowiem na pytanie Anity, ustosunkuję się również do prośby Martyny i opisze krótko moje doświadczenia z kontaktami z dziećmi, dotkniętymi FASem.

 

FAS w 100% wyleczyć się NIE DA. Alkoholowy Zespół Płodowy wiąże się z Uszkodzeniami Ośrodkowego Układu Nerwowego. Czasem zdarza się, że odpowiednia stymulacja mózgu sprawia, że pewne obszary mózgu „uczą się” nowych funkcji, których pierwotnie nie wypełniały. Dlatego mając do czynienia z dziećmi, dotkniętymi Alkoholowym Zespołem Płodowym należy dążyć do maksymalnego wykorzystania ich potencjału poprzez przestrzeganie stałych reguł.

 

Teraz KRÓTKO o tych regułach, żeby też Was nie zanudzić :)

–> Dziecko musi mieć zapewnioną STAŁOŚĆ. Dotyczy to m. in. komunikatów i poleceń stosowanych wobec dziecka.

–> Nie należy stosować wobec dzieci zwrotów niejednoznacznych, posługiwać się pojęciami abstrakcyjnymi. Ważne są KONKRETNE i JASNE przekazy. Wyzbyć się więc należy zwrotów frazeologicznych i aluzji. Maciek, jeden z chłopców, dotknięty zespołem FAS, którym się opiekowałam, nie rozumiał co oznacza pojęcie czasu. Nie rozumiał zwrotu „Jutro pojedziemy do babci”. „Jutro” a „za dwie godziny” nie stanowiło dla niego różnicy. 

–> Aby dzieci z zespołem FAS utrwaliły jakąś wiedzę muszą ją nieustannie POWTARZAĆ. Chłopiec, którego uczyłam tabliczki mnożenia i podstawowych rachunków matematycznych w jednym momencie rozwiązywał zadania bez błędnie, ze zrozumieniem, za parę chwil zapominał jaki jest algorytm postępowania. Obserwowałam u niego podczas nauki tzw. „błędny wzrok”.

–>PROSTOTA jest podstawą efektywnego uczenia się dzieci z FASem. 

–> RUTYNOWE działanie zmniejsza poziom lęku u dziecka. Dzieci z zespołem FAS uczą się efektywnie, kiedy ich świat jest uporządkowany według ściśle określonych ZASAD.

 

Przestrzegając tych reguł należy zawsze pamiętać i uświadamiać sobie, że problemy dzieci z FASem nie wynikają z ich złej woli. Jest to sprawa, z którą długo nie mogłam sobie poradzić. Wydawało mi się, że trudności w nauce u dzieci, z którymi odrabiałam zadania domowe wynikają z chęci okazania mi niechęci i zwykłego lenistwa. Tymczasem szkoła nie podchodzi do takiego dziecka indywidualnie i „narzuca” mu coraz większe wymagania, któremu dziecko nie może w końcu sprostać. 

 

Mam nadzieję, że to co napisałam przybliży Wam temat;)

Pozdrawiam i do usłyszenia!