Statsystyki są nieubłagalne… Aż 80% dzieci, cierpiących na FAS wychowuje się poza rodzinami biologicznymi – w rodzinach zastępczych, adopcyjnych lub w placówkach opiekuńczo-wychowawczych…

Opiekowanie się dzieckiem, które w czasie ciąży narażone było na działanie alkoholu już od początku staje się bardzo trudnym zadaniem. Noworodki takie mają zaburzony cykl snu i czuwania. Oprócz ogromnych kłopotów ze snem, zaburzony jest też u nich odruch ssania. Już te problematyczne kwestie sprawiają, że matka nie potrafi zająć się dzieckiem – albo nie wie dlaczego zachowuje się w ten sposób (np. nie chce pić mleka, jest nerwowe i często płacze), albo żyje w poczuciu winy. O takich właśnie odczuciach piszą niektóre kobiety na forach poświęconych wychowywaniu dzieci z FAS. Matka, czy to biologiczna, czy zastępcza może również odczuwać poczucie wypalenia i bezradności w swojej roli, kiedy to kolejne metody wychowawcze w przypadku dzieci z FAS zawodzą. Wszystko to prowadzi do depresji, wpływa na postrzeganie dziecka przez całą rodzinę, a ostateczną konsekwencją jest odrzucenie dziecka. Rzutuje to na jego późniejsze relacje z innymi… Dlatego tak ważne jest, żeby matki wiedziały jak postępować z dziećmi, dotkniętymi FAS. Żeby zrozumiały na czym polega problem i uświadomiły sobie, że naganne zachowanie dziecka nie jest spowodowane ich niechęcią tylko uszkodzeniami Ośrodkowego Układu Nerwowego. Należy z dzieckiem pracować, znajdować jego mocne strony i wykorzystywać je, aby niwelować słabe. Zdarza się, że niektóre dzieci z FAS są uzdolnione artystycznie. Trzeba więc tymi zdolnościami pokierować tak, aby budować pozytywne relacje między dzieckiem a jego środowiskiem.
Co ważne: należy informować o tym czym jest FAS innych ludzi! Dzięki temu, że będziemy edukować społeczeństwo uniknie się takich sytuacji jak ta opisana poniżej…
Oto co pisze jedna z blogujących mam zastępczych, o tym jak widzą FAS ludzie, nie znający problemu:

nie powiem, łatwo nie było, zwłaszcza na spacerze gdy obie się wyrywały,
krzyczały i rzucały na chodnik. Cały Śrem pewnie o nas trąbi jacy to my nie dobrzy, że przy nas dzieci płaczą i się wyrywają. FAS ma to do siebie, że ktoś kto tego nie zna, nie zauważy… Nie jest to np. zespół Downa który od razu widać. Ale wg niektórych pewnie lepiej byłoby puścić je wolno na chodniku i po prostu zawołać w odpowiednim momencie. A przy FAS wołasz, wołasz a Twoje wołanie nie dociera, krzykniesz czy wrzaśniesz to już jesteś ten zły, bo krzyczysz na dzieci… takie myślenie tajemniczych ludzi ostatnio się ujawniło……….

Zapraszam do odwiedzenia bloga:


http://rodzinazastepcza-domteczowychmotyli.blogspot.com/,

z którego pochodzi zaczerpnięty cytat!